Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 5 cz.1

Czasem kiedy wstajesz rano wydaje ci się ,że dzień będzie super. I masz racje... wydaje ci się.

Wstała wypoczęta mimo ,że tak późno poszła spać. Obudziły ją krzyki pani Weasley która ochrzaniała bliźniaków. To kochała tutaj najbardziej nie musiała do końca udawać tutaj mogła w pewnym sensie być "sobą" może nie do końca ale w jakimś stopniu. Wiedziała ,że nigdy nikt nie powinien zobaczyć jej drugiej twarzy... chociaż można to byłoby nazwać jej prawdziwą twarzą.
Nie chciała by ktoś dowiedział się o "tym". To było jej piętą jej demonem czymś z czym musiała żyć.
Ukrywała go tak długo ,że zaczęła myśleć ,że go nie ma. Ale on był nadal i rusł w siłę ,żeby znowu przyjść i "wybuchnąć". Nie była zła... ona po prosu nie była dobra. Tak dobra i nieskazitelna jak oczekiwali rodzice, przyjaciele, chłopak ona była jak maska ukrywała uczucia czasem mogła by siebie nazywauć klaunem.

Wśród widowni nie zna nikt
 pod maską twarzy twej
 proszę więc pokarz mi jak wyglądają rysy jej
Gdy w bólu trwasz daj znać ,że boli 
Gdy cierpisz krzyknij w swej niedoli 
Obiecuję ,że nie musisz bać tego się...

Tylko ,że ona tak nie mogła... Nie mogła jej pokazać... Bo wiedziała ,że jak maska spadnie wszystko się skończy... Potrafiła oszukać Tiarę więc cóż za problem oszukać samą siebie?
I tu właśnie sama nasunęła się odpowiedź. "Wielki". Chciała być, ale tak samo chciała nie być czasem zapominała i właśnie po to był jej taniec... by nie zapomnieć całkowicie. By od czasu do czasu przypomnieć sobie o bólu... o bólu który kochała i równocześnie nienawidziła. Miłość i nienawiść to uczucie tak sprzeczne a jednak bliskie.Kochała gdy na nią patrzyli w "ten" sposób i równocześnie tego nienawidziła.
W końcu po ogarnięci się ruszyła na dół była 9:00 więc każdy był już na nogach. przyszła do stołu ubrana dość "lekko" czym zwróciła uwagę wszystkich mężczyzn i oczywiścię pani Weasley która wspomniała ,że "Jak byłam młoda też tak wyglądałam". Hermiona zjadła kromkę chleba z ogórkiem i za namową Rona wyszła na dwór ,razem usiedli i rozmawiali ,lecz widać było ,że coś go męczy.
- Ron coś się stało? - zapytała.
- Hermiono wczoraj w nocy coś mnie obudziło chciałem iść do ciebie... ale ciebie nie było pomyślałem( więc nawet mu to się zdarza) ,że jesteś u Ginny ale jej również nie było i... - Nie dała mu dokończyć.
-Chcesz wiedzieć co robiłyśmy. - Bardziej stwierdziła niż zapytała Hermiona a on pokiwał głową.
- Byłyśmy w barze chciałam Ginny pokazać jak się bawią Mugole.
- Hermiono ,ale Ginny to jeszcze dziecko.
- Ronaldzie Weasley'u ona jest tylko rok młodsza od ciebie.
-Ale...
- nie ma żadnego ale a teraz przepraszam bo umówiłam się z GINNY na pokątną.
Odeszła nie patrząc za siebie mimo swojej wybuchowej natury powstrzymała się ,w tamtym momencie mogła nawet zabić swojego "chłopaka" który i tak był chłopakiem tylko z nazwy nie czuła do niego nic co jest opisywane w książkach. Było to raczej przyzwyczajenie.
W pewnych momentach myślała by z nim nie zerwać ale wtedy odzywała się ta "dobra".
Nikt nie był jej na tyle bliski by mogła zdradzić mu o tej drugiej stronie. Nawet przed samą sobą czasem to. Lecz to i tak nie odpuszczało ciągle za nią podążało jak wierny pies. Nie kochała Rona a jak już to tylko jak brata. A czasem nawet nie, był Harry ale on był zbyt pochłonięty Ginny. Ona zostawała sama z problemami. A Ron o wszystko był zazdrosny nawet o własną siostrę.  Tak właściwie to Ron miał rację pilnując jej. Zdradziła go 2 razy w sumie nie czuła wyrzutów sumienia przespała się z James em i nie żałowała tego był świetny i zupełnie inny od Rona, mniej delikatny. Ron obchodził się z nią jak z porcelanową lalką. Czego ona nienawidziła z całego serca. Chciała wiedzieć że ktoś chce mieć nad nią panowanie, a ona chciała pokazać że tego panowania nie ma. Lubiła dominować. A co do drugiego razu to go nie pamiętała była spita on też gdy się obudziła go już nie było pamiętała tylko że było wspaniale. I nic więcej nie musiała pamiętać.
Zawołała Ginny i powiadomiła panią Weasley  że wychodzą, ale nie powiedziała o której przyjdą, bo sama tego nie wiedziała. Pani Weasley zaproponowała im podróż siecią Fiu hermiona nigdy nie podróżowała siecią Fiu dlatego trochę się denerwowała. Molly dała jej wskazówkę jak bezpiecznie dotrzeć na pokątną. Hermiona wrzuciła proszek i kiedy pojawił się zielony ogień krzyknęła
.- Na Przekątną-. Dopiero po wypowiedzeniu słów zorientowała się jaki błąd zrobiła . Ale na to było już za późno. A miejsce do którego trafiła sprawiło że serce na chwilę przestało bić.