"Czemu dobrym ludziom przydarzają się złe rzeczy?"
... Hermiona wrzuciła proszek i kiedy pojawił się zielony ogień krzyknęła.- Na Przekątną-. Dopiero po wypowiedzeniu słów zorientowała się jaki błąd zrobiła . Ale na to było już za późno. A miejsce do którego trafiła sprawiło że serce na chwilę przestało bić...
Znalazła się na jakiejś obskurnej uliczce. Dookoła niej stały domy... chociaż wyglądały jak by nikt w nich nie mieszkał. poszła prostą ciemną uliczką na przód gdy w pewnym momencie usłyszała rozmowę. Nie chciała podsłuchiwać... ale co miała zrobić nie chciała w końcu zdradzić swojej obecności.
- Za ile wracają? - Powiedział wysoki brunet.
- Za 10 dni o 9:00 będą na stacji. - Tym razem głos zabrał trochę wyższy blondyn. - my akurat tego dnia o tej godzinie wracamy do Hogwartu- pomyślała Hermiona.
- Co mają zrobić? - Ale o kogo może chodzić kto ze szkoły mógł być powiązany z takimi typkami?
- Mają się do "niej" zbliżyć... - o kogo chodzi? Co raz więcej pytań a brak odpowiedzi.
- Fuj co z tego, że ma czystą krew. Ale sam fakt ,że tyle przebywała z mugolami i zdrajcami krwi jest ohydny. Ble... - Ktoś o czystej krwi zadający się z mugolami i zdrajcami? I to dziewczyna.
- Dobrze ,że skończyliśmy Hogwart już dawno temu, inaczej to pewnie nam by to przydzielił.- Kto przydzielił? Może chodzi o Voldemorta... lepiej już pójdę.
- Młody Malfoy nie wyglądał na jakoś bardzo smutnego z tego powodu. - A co do tego ma Malfoy?! Muszę się dowiedzieć.
- Słyszałem, że ma co do niej plany. - Jezu współczuję kobiecie do której Malfoy ma plany...
- A właśnie czy to nie tobie kazali ją pilnować?- o może w końcu się dowiem kim jest ta "ona"...
- Tak nasz informator zdradził że dzisiaj idzie na pokątną. Dziwne... - Informator który pracuje dla Voldemorta??? Może mamy jakiegoś szpiega w Zakonie.
- O co ci chodzi?- no właśnie o co?
- Wydawało mi się ,że przyczepiłem do jej torebki naprowadzacz*. Ale chyba jest zepsuty...
- Czemu tak sądzisz?
- Pokazuje on mi, że jest ona dokładnie przy nas.- O kurwa... - Gdy to usłyszała postanowiła czym prędzej się zmyć... pech chciał by, akurat gdy się odwracała zahaczyła ręką o śmietnik z którego wysypały się butelki.
- Kto tam jest?! - Zaczęła uciekać w końcu przydadzą się na coś te długie nogi. Szybko biegła nie patrząc za siebie, dopiero gdy ich kroki ucichły zwolniła tępo aż w końcu powoli szła.
- Hermiona!!! - obróciła się i zobaczyła Ginny.- Gdzieś ty była tak się o ciebie martwiłam... - rzuciła się na nią Ginny.
- Teleportowało mnie chyba na Nokturn. - wytłumaczyła się Hermiona.
- Nic ci się nie stało? Nie spotkałaś nikogo? - Chwilkę się zastanowiła po czym odpowiedziała-.
- Nie trochę się pogubiłam, ale na szczęście udało mi się z stamtąd wyjść.
- Uff już myślałam, że ktoś cię napadł na Nokturn idą same okropne typy.
- Nie nikogo nie spotkałam... chodźmy już.
- Ok.
Resztę dnia spędziły na zakupach, chociaż Hermiona i tak nie mogła się skupić... cała rozmowa tych prawdopodobnie śmierciożerców dotyczyła jej. Ona czysto-krwista? Malfoy ma co do niej plany? Ma w torebce naprowadzacz? Nagle się ogarnęła i zaczęła przeszukiwać torebkę. Był tam!!! Mały błyszczący ukryty w kieszonce po boku.Ale jak? To nie jest możliwe musi porozmawiać z rodzicami.
- Ginny chyba za kilka dni pojadę do rodziców...
- Po co?
- Zostawiłam coś i muszę po to wrócić.
- Ale co?
- Zgodę na wyjście do Hogsmead.
- Dobra, moi rodzice zadzwonią do twoich i z pewnością się dogadają żeby wysłali ci je sową..
- Nie!!! ... To znaczy nie niech się nie kłopoczą przy okazji się z nimi porządnie pożegnam... Wiesz co wracajmy już kupiłam co chciałam.
- Ja w sumie też... - teleportowały się do Nory gdzie się umyły i poszły spać.
Ubranie Hermiony:
Naprowadzacz - wymyślony prze ze mnie wynalazek Weasley'ów. To coś w stylu GPS ale zamiast zaprowadzić nas w dane miejsce pokazuje gdzie znajduję się osoba do której przyklejony został chip.