Łączna liczba wyświetleń

sobota, 12 marca 2016

Rozdział 5 cz.2

"Czemu dobrym ludziom  przydarzają się złe rzeczy?"


... Hermiona wrzuciła proszek i kiedy pojawił się zielony ogień krzyknęła.- Na Przekątną-. Dopiero po wypowiedzeniu słów zorientowała się jaki błąd zrobiła . Ale na to było już za późno. A miejsce do którego trafiła sprawiło że serce na chwilę przestało bić...

Znalazła się na jakiejś obskurnej uliczce. Dookoła niej stały domy... chociaż wyglądały jak by nikt w nich nie mieszkał. poszła prostą ciemną uliczką na przód gdy w pewnym momencie usłyszała rozmowę. Nie chciała podsłuchiwać... ale co miała zrobić nie chciała w końcu zdradzić swojej obecności.
- Za ile wracają? - Powiedział wysoki brunet.
- Za 10 dni o 9:00 będą na stacji. - Tym razem głos zabrał trochę wyższy blondyn. - my akurat tego dnia o tej godzinie wracamy do Hogwartu- pomyślała Hermiona.
- Co mają zrobić? - Ale o kogo może chodzić kto ze szkoły mógł być powiązany z takimi typkami?
- Mają się do "niej" zbliżyć... - o kogo chodzi? Co raz więcej pytań a brak odpowiedzi.
- Fuj co z tego, że ma czystą krew. Ale sam fakt ,że tyle przebywała z mugolami i zdrajcami krwi jest ohydny. Ble... - Ktoś o czystej krwi zadający się z mugolami i zdrajcami? I to dziewczyna.
- Dobrze ,że skończyliśmy Hogwart już dawno temu, inaczej to pewnie nam by to przydzielił.- Kto przydzielił? Może chodzi o Voldemorta... lepiej już pójdę.
- Młody Malfoy nie wyglądał na jakoś bardzo smutnego z tego powodu. - A co do tego ma Malfoy?! Muszę się dowiedzieć.
- Słyszałem, że ma co do niej plany. - Jezu współczuję kobiecie do której Malfoy ma plany...
- A właśnie czy to nie tobie kazali ją pilnować?- o może w końcu się dowiem kim jest ta "ona"...
- Tak nasz informator zdradził że dzisiaj idzie na pokątną. Dziwne... - Informator który pracuje dla Voldemorta??? Może mamy jakiegoś szpiega w Zakonie.
- O co ci chodzi?- no właśnie o co?
- Wydawało mi się ,że przyczepiłem do jej torebki naprowadzacz*. Ale chyba jest zepsuty...
- Czemu tak sądzisz?
- Pokazuje on mi, że jest ona dokładnie przy nas.- O kurwa... - Gdy to usłyszała postanowiła czym prędzej się zmyć... pech chciał by, akurat gdy się odwracała zahaczyła ręką o śmietnik z którego wysypały się butelki.
- Kto tam jest?! - Zaczęła uciekać w końcu przydadzą się na coś te długie nogi. Szybko biegła nie patrząc za siebie, dopiero gdy ich kroki ucichły zwolniła tępo aż w końcu powoli szła.
- Hermiona!!! - obróciła się i zobaczyła Ginny.- Gdzieś ty była tak się o ciebie martwiłam... - rzuciła się na nią Ginny.
- Teleportowało mnie chyba na Nokturn. - wytłumaczyła się Hermiona.
- Nic ci się nie stało? Nie spotkałaś nikogo? - Chwilkę się zastanowiła po czym odpowiedziała-.
- Nie trochę się pogubiłam, ale na szczęście udało mi się z stamtąd wyjść.
-  Uff już myślałam, że ktoś cię napadł na Nokturn idą same okropne typy.
- Nie nikogo nie spotkałam... chodźmy już.
- Ok.
Resztę dnia spędziły na zakupach, chociaż Hermiona i tak nie mogła się skupić... cała rozmowa tych prawdopodobnie śmierciożerców dotyczyła jej. Ona czysto-krwista? Malfoy ma co do niej plany? Ma w torebce naprowadzacz? Nagle się ogarnęła i zaczęła przeszukiwać torebkę. Był tam!!! Mały błyszczący ukryty w kieszonce po boku.Ale jak? To nie jest możliwe musi porozmawiać z rodzicami.
- Ginny chyba za kilka dni pojadę do rodziców...
- Po co?
- Zostawiłam coś i muszę po to wrócić.
- Ale co?
- Zgodę na wyjście do Hogsmead.
- Dobra, moi rodzice zadzwonią do twoich i z pewnością się dogadają żeby wysłali ci je sową..
- Nie!!! ... To znaczy nie niech się nie kłopoczą przy okazji się z nimi porządnie pożegnam... Wiesz co wracajmy już kupiłam co chciałam.
- Ja w sumie też... - teleportowały się do Nory gdzie się umyły i poszły spać.


Ubranie Hermiony:


Naprowadzacz - wymyślony prze ze mnie wynalazek Weasley'ów. To coś w stylu GPS ale zamiast zaprowadzić nas w dane miejsce pokazuje gdzie znajduję się osoba do której przyklejony został chip.


wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 5 cz.1

Czasem kiedy wstajesz rano wydaje ci się ,że dzień będzie super. I masz racje... wydaje ci się.

Wstała wypoczęta mimo ,że tak późno poszła spać. Obudziły ją krzyki pani Weasley która ochrzaniała bliźniaków. To kochała tutaj najbardziej nie musiała do końca udawać tutaj mogła w pewnym sensie być "sobą" może nie do końca ale w jakimś stopniu. Wiedziała ,że nigdy nikt nie powinien zobaczyć jej drugiej twarzy... chociaż można to byłoby nazwać jej prawdziwą twarzą.
Nie chciała by ktoś dowiedział się o "tym". To było jej piętą jej demonem czymś z czym musiała żyć.
Ukrywała go tak długo ,że zaczęła myśleć ,że go nie ma. Ale on był nadal i rusł w siłę ,żeby znowu przyjść i "wybuchnąć". Nie była zła... ona po prosu nie była dobra. Tak dobra i nieskazitelna jak oczekiwali rodzice, przyjaciele, chłopak ona była jak maska ukrywała uczucia czasem mogła by siebie nazywauć klaunem.

Wśród widowni nie zna nikt
 pod maską twarzy twej
 proszę więc pokarz mi jak wyglądają rysy jej
Gdy w bólu trwasz daj znać ,że boli 
Gdy cierpisz krzyknij w swej niedoli 
Obiecuję ,że nie musisz bać tego się...

Tylko ,że ona tak nie mogła... Nie mogła jej pokazać... Bo wiedziała ,że jak maska spadnie wszystko się skończy... Potrafiła oszukać Tiarę więc cóż za problem oszukać samą siebie?
I tu właśnie sama nasunęła się odpowiedź. "Wielki". Chciała być, ale tak samo chciała nie być czasem zapominała i właśnie po to był jej taniec... by nie zapomnieć całkowicie. By od czasu do czasu przypomnieć sobie o bólu... o bólu który kochała i równocześnie nienawidziła. Miłość i nienawiść to uczucie tak sprzeczne a jednak bliskie.Kochała gdy na nią patrzyli w "ten" sposób i równocześnie tego nienawidziła.
W końcu po ogarnięci się ruszyła na dół była 9:00 więc każdy był już na nogach. przyszła do stołu ubrana dość "lekko" czym zwróciła uwagę wszystkich mężczyzn i oczywiścię pani Weasley która wspomniała ,że "Jak byłam młoda też tak wyglądałam". Hermiona zjadła kromkę chleba z ogórkiem i za namową Rona wyszła na dwór ,razem usiedli i rozmawiali ,lecz widać było ,że coś go męczy.
- Ron coś się stało? - zapytała.
- Hermiono wczoraj w nocy coś mnie obudziło chciałem iść do ciebie... ale ciebie nie było pomyślałem( więc nawet mu to się zdarza) ,że jesteś u Ginny ale jej również nie było i... - Nie dała mu dokończyć.
-Chcesz wiedzieć co robiłyśmy. - Bardziej stwierdziła niż zapytała Hermiona a on pokiwał głową.
- Byłyśmy w barze chciałam Ginny pokazać jak się bawią Mugole.
- Hermiono ,ale Ginny to jeszcze dziecko.
- Ronaldzie Weasley'u ona jest tylko rok młodsza od ciebie.
-Ale...
- nie ma żadnego ale a teraz przepraszam bo umówiłam się z GINNY na pokątną.
Odeszła nie patrząc za siebie mimo swojej wybuchowej natury powstrzymała się ,w tamtym momencie mogła nawet zabić swojego "chłopaka" który i tak był chłopakiem tylko z nazwy nie czuła do niego nic co jest opisywane w książkach. Było to raczej przyzwyczajenie.
W pewnych momentach myślała by z nim nie zerwać ale wtedy odzywała się ta "dobra".
Nikt nie był jej na tyle bliski by mogła zdradzić mu o tej drugiej stronie. Nawet przed samą sobą czasem to. Lecz to i tak nie odpuszczało ciągle za nią podążało jak wierny pies. Nie kochała Rona a jak już to tylko jak brata. A czasem nawet nie, był Harry ale on był zbyt pochłonięty Ginny. Ona zostawała sama z problemami. A Ron o wszystko był zazdrosny nawet o własną siostrę.  Tak właściwie to Ron miał rację pilnując jej. Zdradziła go 2 razy w sumie nie czuła wyrzutów sumienia przespała się z James em i nie żałowała tego był świetny i zupełnie inny od Rona, mniej delikatny. Ron obchodził się z nią jak z porcelanową lalką. Czego ona nienawidziła z całego serca. Chciała wiedzieć że ktoś chce mieć nad nią panowanie, a ona chciała pokazać że tego panowania nie ma. Lubiła dominować. A co do drugiego razu to go nie pamiętała była spita on też gdy się obudziła go już nie było pamiętała tylko że było wspaniale. I nic więcej nie musiała pamiętać.
Zawołała Ginny i powiadomiła panią Weasley  że wychodzą, ale nie powiedziała o której przyjdą, bo sama tego nie wiedziała. Pani Weasley zaproponowała im podróż siecią Fiu hermiona nigdy nie podróżowała siecią Fiu dlatego trochę się denerwowała. Molly dała jej wskazówkę jak bezpiecznie dotrzeć na pokątną. Hermiona wrzuciła proszek i kiedy pojawił się zielony ogień krzyknęła
.- Na Przekątną-. Dopiero po wypowiedzeniu słów zorientowała się jaki błąd zrobiła . Ale na to było już za późno. A miejsce do którego trafiła sprawiło że serce na chwilę przestało bić.

sobota, 7 listopada 2015

Rozdział 4

Nie oceniaj człowieka dopóki go nie poznasz, bo nigdy nie wiesz czy człowiek dobry nie ukrywa jakichś mrocznych sekretów.

Zawsze denerwowała się podczas takich występów, nigdy w szkole nie pokazywała swoich prawdziwych uczuć. Lecz kiedy poznała urok tańca nie mogła się powstrzymać. Najpierw zaczynała od tańczenia na imprezach z przyjaciółkami. Na jednej z takich imprez poznała James'a ,był instruktorem tańca erotycznego kiedy tylko ją zobaczył powiedział ,że ona ma to "coś" i zaproponował jej pracę tancerki w jednym z najbardziej znanych klubów w Londynie.
Na początku podejrzewała ,że on coś kręci ,ale za namową koleżanek zgodziła się pójść tam tylko na próbę. Jedna próba przemieniła się w kilka i tak zostało do tej pory. Kochała tańczyć i nie wyobrażała sobie ,że mogłaby przestać to robić. Nie liczyło się dla niej czy był to taniec na rurze czy inny taniec to taniec. Nagle usłyszała głos "A oto gwiazda naszego klubu" nie słuchała dalej znała dobrze całą kwestię James'a zawsze zapowiadał ją jako ostatnią. Była jego oczkiem w głowie, nie wyobrażał sobie tego klubu bez niej wiedział ,że jak tylko wakacje się skończą on będzie musiał szukać nowej tancerki, ale póki ją miał nie miał zamiaru zadręczać się przyszłością. Weszła na scenę ustała obok rury nie patrząc na widownie nie obchodzili ją ci ludzie ,ważne było tylko to ,że będzie mogła tańczyć ,ale nie dla nich... dla siebie. Usłyszała muzykę, złapała się rury i zaczęła ruszać wolno biodrami obruciła się do widowni mając rurę tuż za sobą zaczęła powoli kucać nadal ruszając biodrami usiadła znowu plecami do widowni w lekkim rozkroku mając rurę pomiędzy nogami podciągała się gdy była już na szczycie opuściła się zatrzymując kilka centymetrów przed ziemią. Znów ustała złapała się rury i zaczęła się obracać na około niej nagle przyśpieszyła nogami wybiła się od ziemi i kręciła się z zawrotną szybkością zrobiła szpagat w powietrzu co dawało jeszcze większy efekt, Zatrzymała się nadal będąc w powietrzy zmieniła pozycję i będąc teraz do góry nogami owinęła się w okuł rury i ześlizgnęła się lekko na ziemię. wstała i wyszła nie czekając na nic. Dopiero gdy była za kurtyną usłyszała oklaski które były o wiele głośniejsze niż u jej poprzedniczek. Ale czego tu się dziwić tylko ona potrafiła pokazać w tańcu tak skrajne emocje. Kochała to...
- To było niesamowite Mionka... zaparło mi dech w piersiach i nie tylko mi wszyscy byli zachwyceni.- Dobiegł ją głos Ginny. 
- Dzięki cieszę się ,że ci się spodobało.
- Miona świetnie ci dziś poszło proszę.- Powiedział James wręczając jej kopertę. Przeliczyła pieniądze w kopercie.
- James dałeś mi 50$ za dużo.- Powiedziała z wyrzutem niby taki duży a liczyć nie umie.
- Te 50$ dostałaś od jakiegoś klienta.- powiedział spokojnie.
- Klienta?- Zaskoczyło ją to bo bardzo rzadko klienci dawali napiwki i to tak duże.
- Tak powiedział ,że mam ci pogratulować i przekazać ,że widzicie się w Hogwarcie. To tak nazywa się ta szkoła do której chodzisz? nigdy o niej nie słyszałem.
- Tak bo widzisz ona jest daleko i przy okazji nie jest za znana.- Powiedziała zdenerwowana "Ktoś z Hogwartu wie ,że tańczę w klubie nocnym.Ja się chyba zabiję." Takie i inne myśli chodziły po głowie Hermiony.
- A jak wyglądał ten klient?- Wolała wiedzieć kto o tym wie.
- Był wysoki miał szaro niebieskie oczy i bardzo jasne blond włosy.
- A przedstawił się jakoś? - Nie wiedziała czego się spodziewać tylko jeden chłopak pasował jej do tego opisu ,ale nie chciała wierzyć ,że to mógłby być on.
- Tak mówił ,że nazywa się Draco... Draco Malfoy.. - Teraz była już pewna. Mimo ,że nie chciała musiała pogodzić się z faktem ,że jej wróg zna jej największy sekret.
- Coś się stało?- Zapytał James bardzo zdziwiony jej reakcją.
- Nie nic, pa James - pożegnała się krótkim buziakiem w policzek i poszła się przebrać.
- No i co?- Zapytała ruda.
- Nie uwierzysz ,był tu Malfoy on wie o tym co tu robię. A jak komuś rozgada?
- Jeżeli jest mężczyzną to nie rozgada. Nawet jeżeli cię nie lubi.
- Wiesz co jestem zmęczona wracajmy do domu.- poinformowała Miona.
- Dobra wracajmy. - wyszły z klubu i udały się w ciemny zaułek by móc się spokojnie teleportować.
Gdy były już w Norze udały się do swojego pokoju położyły na łóżkach i zasnęły. W głowie jednej z nich krążyła myśl "To był ciężki dzień".

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                                  W tym samym czasie
Weszli nie wiedząc czego się spodziewać w całym klubie czuć było zapach alkoholu i damskich perfum, blondyn od razu wybrał sobie idealne miejsce by móc wszystko dobrze widzieć a samemu pozostać niezauważalnym, co było trudne w jego przypadku bo swoim wyglądem zwracał uwagę większości dziewcząt. Mógł mieć każdą z nich... ale nie chciał nie miał ochoty. Oglądał jak dziewczyny tańczą w skąpych strojach ,ale to też nie robiło na nim większego wrażenia.
Do momentu w którym na scenie pojawiła się ona... wiedział ,że ją zna ale nie pamiętał skąd.
Gdy zaczęła tańczyć zaparło mu dech w piersiach ,lecz to uczucie wyparowało tak szybko jak się pojawiło. A znikło dokładnie w momencie w którym obróciła się twarzą do publiki wiedział już skąd ją znał ale nie mógł zrozumieć co robiła w takim miejscu. Hermiona  Granger największa kujonka Hogwartu Tańczyła właśnie dla niego. No dobra może nie całkiem dla niego... Gdy tylko skończyła występ poszedł do gościa który się tu wszystkim zajmował dał mu 50$ i powiedział " Daj to Hermionie Granger wraz z gratulacjami i przekaż ,że widzimy się w Hogwarcie" i wrócił do domu ignorując fakt ,że przyszedł tu z Zabinim a wraca bez niego. Teleportował się do Malfoy Manor poszedł do swojego pokoju położył się na łóżko i zasnął z myślą że "To był ciężki dzień".
_________________________________________________________________________________
Dziękuje za komentarze pod ostatnim postem mam nadzieję ,że ten również się wam podoba.
Zastanawiam się czy odpowiada wam to,że piszę w 3 os. albo czy podoba wam się pomysł z opisywaniem również sytuacji Malfoya. Przepraszam za wszelkie błędy. Dramionemylove <3 div="">

poniedziałek, 26 października 2015

Rozdział 3

Bywają takie przebaczenia, których udziela umysł, lecz serce nie zatwierdza.

Siedziała w norze już dobre 3 dni zapominając o zajściu w trzech miotłach. Wolała zajmować się swoimi przyjaciółmi i chłopakiem niż myśleć o okropnie podłym lecz tak samo przystojnym ślizgonie.
Zaraz zaraz jak ty go nazwałaś?!
Sumienie musisz przyznać ,że pomimo tego że jest wredny jest zabójczo przystojny.
Nie możesz o nim tak myśleć to twój wróg!!
Nie mam ochoty na te pseudo rozmowy.Nara.
Później będziesz wspominać moje słowa.
- Mionka coś się stało od 5 min patrzysz na tą ścianę w której ja nie widzę nic wyjątkowego.- powiedziała Ginny naśmiewając się z Hermiony.
- Szukam odpowiedzi na pewne pytanie ale jakoś nie mogę tej odpowiedzi znaleźć.
- A jakie to pytanie?
- Gdzie się obecnie znajduje twój mózg bo w głowie na pewno go nie ma.
-  Ha ha ha ale śmieszne.- powiedziała z sarkazmem Ruda.
- To nie miało być ani trochę śmieszne ale jeżeli cię rozbawiłam to dobrze a teraz powiedz po co, po mnie przyszłaś o... o kurde już 22!?
- No właśnie a obiecałaś ,że pójdziemy dziś razem i pokażesz mi co i jak.
- Dobra zbieramy się i proszę obiecaj ,że nie powiesz Harry'emu i Ronowi.
- Obiecuję obiecuję!!- powiedziała z entuzjazmem ruda która nie mogła się doczekać, zawsze chciała zobaczyć coś takiego ,ale brakło jej odwagi.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                                 W tym samym czasie.

Pewien blondyn którego imienia nie trzeba wymieniać szedł ze swoim przyjacielem który nie dawał mu spokoju, od trzech dni namawiał go do pójścia na imprezę ale od dnia w trzech miotłach Draco cały czas chodził zamyślony.
- Stary mówię ci to podobno najlepszy taki bar w Londynie.- powiedział entuzjastycznie Zabini
- Diable mówiłem ci ,że nie mam ochoty lecz w końcu zrozumiałem że nie dasz mi spokoju póki się nie zgodzę dlatego mój plan jest taki.
1.Wchodzę.
2.Piję.
3.Oglądam.( może dotykam)
4. Wychodzę.
- Jasne jasne raz wejdziesz i nie wyjdziesz znam cię.
- Widocznie słabo.
- Dobra nie obrażaj się.
I już bez większych kłótni udali się do baru. Nie spodziewali się jednak ,że to jedno wyjście może tak bardzo wszystko zmienić.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo mi smutno ,że nikt nie komentuje i nie wiem w czym mam się poprawić.Rozdział krótki ale ze względu na jego treść która pod koniec ma zostawić choć trochę niepewności. I prosz e napiszcie co sądzicie o tym rozdziale.
Dramionemylove <3 p="">

sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 2

- O proszę, proszę kogo my tu mamy Blaise? Wieprzlej jego Ruda siostra i dziecko-które-przeżyło-by-być-gwiazdą, a gdzie macie szlamcię? Nawet ona zrozumiała ,że daleko z wami nie zajdzie?
- "Szlamcia" w tym momencie ogląda tlenionego dupka który nie wie jak się zachowywać w miejscu publicznym.- Odpowiedziała mu dziewczyna siedząca obok nich.
- O Granger  ile rzuciłaś zaklęć żeby tak wyglądać?- Dodał blondyn ze swoim  firmowym uśmieszkiem .
 - Napewno mniej niż ty dzisiaj żelu na włosy. - Odpyskowała dziewczyna.
-O Granger widać ,że twoi mugolscy rodzice nie nauczyli cię kultury?
-Nauczyli, ale widzisz w  rozmowie z tobą nagle kultury mi braknie.
- Hermiona chodźmy, nie warto marnować czasu na takich ludzi.- powiedziała jej Ginny, wstali i teleportowali się do Nory.



-O Hermionka przyjechałaś? Już myślałam że nigdy nas nie odwiedzisz.- powiedziała pani Weasley przytulając Hermionę.
- Jak bym mogła pani Weasley.- odpowiedziała z uśmiechem na ustach dziewczyna.
- O witaj Hermiono. -przywitał się pan Weasley.
- Witam.
- Jak tam twoi rodzice?
- Dobrze. Kazali państwa pozdrowić. - Oznajmiła ze spokojnym uśmiechem.
- My też ich pozdrawiamy i Hermionko będziesz spała w pokoju razem z Ginny.
- Pewnie.
- Hermiś kochanie!! - Bliźniaki rzuciły się na Hermionę przez co Ron przybrał barwę dorodnego buraka.
 - Hej. Też mi miło was widzieć.
- Hermiona chodź na górę rozpakujesz się. - Powiedziała Ginny.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                             W tym samym czasie...


- Widziałeś to diable? Jak ona śmiała mi pyskować.
- Ale przyznaj ma temperament.
- Nauczę to Lwiątko jak powinno się zachowywać wobec mnie.
- Naprawdę chcesz ryzykować? Próbować utemperować gryfona to, jak zmusić ogień by był zimny.
- Ja ci mówię jeszcze przed świętami sprawię ,że będzie mi jeść z ręki.
- Czy ty wiesz o mówisz? Chcesz zmusić Pannę-wiem-to-wszystko-a-nawet-więcej-Granger, wzorową Gryfonkę, dziewczynę Wieprzleja, ulubienicę McSztywnej żeby się z tobą umówiła.
- Nie zapominaj kim jestem. Jestem najprzystojniejszym chłopakiem w Hogwarcie i to powinno wystarczyć.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witam. Trochę  mi smutno ,że nikt nie komentuje ,a więc wpadłam na pomysł. Gdy będzie jeden komentarz pod postem od razu zabieram się za pisanie 3 rozdziału.



poniedziałek, 2 marca 2015

Rozdział 1

W pokoju na łóżku leżała brązowo włosa dziewczyna ,właśnie zaczynała się budzić ze strasznie dziwnego snu: Stała na ruinach wielkiego zamku dookoła niej trupy ,a w głowie słyszy głosik "To twoja wina.To wszystko twoja wina Hermiono."
- Mionka wstawaj bo spóźnisz się na spotkanie!-Dopiero teraz do Hermiony doszło że to tylko zły sen.
- Już schodzę mamo!
Dziewczyna ubrała się w:

                                                  Nie mogła się doczekać spotkania z przyjaciółmi ,których nie widziała od rozpoczęcia wakacji. Stęskniła się za Ginny bo tylko z nią imprezy są najlepsze, także za Harrym z którym mogłaby pożartować. Jednak najbardziej tęskniła za swoim chłopakiem Ronem. Dziwiła się że nie wysłał jej żadnego listu ,ale dzisiaj po pójściu na Pokątną z Ginny i resztą teleportują się do Nory gdzie zostanie 2 tygodnie do rozpoczęcia ich ostatniego roku w Hogwarcie.
- Hermiona!!
- Już schodzę!! -
Po zejściu na dół zjadła śniadanie i przygotowała na wyjście Zaraz potem teleportowała się do dziurawego kotła a z niego prosto na pokątną.Była dziesiąta czyli za piętnaście minut musi być pod trzema miotłami szybko ruszyła w tamtą stronę.Zwracając na siebie uwagę mężczyzn.Zwykle nie lubiła tego robić ,ale po 5 roku w szkole wszystko się zmieniło zaczęła chodzić na imprezy pić alkohol lecz rzadko kiedy przesadzała.Nie zauważyła nawet kiedy doszła do Trzech Mioteł ,weszła do środka szukając dwóch rudych czupryn ,znalazła je siedzące przy oknie razem z Harrym. Cała trójka miała bardzo smutne miny.Kiedy podeszła do nich od razu na ich twarzach pojawił się uśmiech.
-Hej Mionka.
-Hej Ginny. - powiedziała do rudowłosej dziewczyny która rzuciła się na nią z całej siły przytulając.
- Ginny puść Hermi ,bo ją udusisz.A na to będzie czas jak przyjedziemy do Nory - powiedział Harry ,a cała trójka zwijała się ze śmiechu.Nagle przypomniało się jej że jest jeszcze jedna osoba ,odwróciła się i zobaczyła Rona który zamyślony gapił się w okno.
- Ekhm.-hrząkneła żeby zwrócić na siebie uwagę Rudego .
-Hej kochanie.- powiedział i pocałował ją na przywitanie ,lecz ona czuła ,że ten pocałunek był bez uczuć.
Nie całował  jej tak nigdy. Myślałaby dalej o tym pocałunku gdyby nie chłopak z platynowymi włosami wchodzący do Trzech Mioteł...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                               Tego samego dnia...
Przystojny chłopak o bardzo jasnych włosach wstał dość wcześnie by przygotować się na wyjście ze swoim najlepszym przyjacielem Blais'em . Jak na arystokratę przystało spędził ponad godzinę w łazience układając swoje włosy w "arystokratyczny nieład" gdy nagle do łazienki wszedł ...
- Hej Smoku. A ty jak zwykle pindrzysz się przed lustrem?
- Hej . Zaraz przyjdę poczekaj na dole.
- Weź Smoku pośpiesz się.

 Malfoy ubrał się w :

 

Wyszedł z łazienki i poszedł na dół.
- Synu dokąd idziecie?
- Na pokątną ojcze. - powiedział z tak samo zimnym spojrzeniem Draco.
- Przyjdziecie na kolację? -  A co cię to, do cholery interesuje.- Pomyślał Draco ,ale bał się to powiedzieć na głos.
- Raczej nie chcieliśmy zajść jeszcze się napić.
- Mam nadzieję ,że nie wrócicie do domu tak jak ostatnio o 4 nad ranem.
- Postaramy się ojcze.


Razem z diabłem teleportowali się na Pokątną zdecydowali się pójść do Trzech Mioteł
gdy wchodzili blondyn zauważył przy stole Wieprzleja z siostrą bliznowatego i jakąś dziewczynę której nie kojarzył. Wiedział ,że kogoś mu przypomina. Tylko kogo?



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobra pierwszy rozdział z głowy. Uffff
Chciałabym się dowiedzieć co sądzicie.

























PROLOG!!!!!!!!

Mieliście kiedyś dzień w którym wasze życie przestało być ważne?
Mieliście wrażenie ,że każdy kto na was spojrzy myśli o tym kiedy w końcu umrzecie?
A może próbowaliście to szybko zakończyć?
Ja tak miałam ,nie miałam poco żyć.
Lecz była jedna osoba przez którą nadal tu jestem i piszę  dla was to co zdarzyło się mi Hermionie "Granger".